|
Bawimy się i jemy! Hulaj dusza, piekła nie ma! |
|
|
|
Tak w jednym zdaniu podsumowała sobotnią imprezę sekretarz wałeckiego Stowarzyszenia Przyjaciół Wilna, Ziemi Wileńskiej, Nowogródzkiej i Polesia „Świteź” Regina Jędrzejek. Stowarzyszenie było organizatorem Kaziuków, a impreza, zorganizowana po raz drugi, ponownie cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem.galeria
4 marca obchodzone jest święto patrona Litwy - świętego Kazimierza. Od czterystu lat w Wilnie w tym dniu organizowany jest jarmark odpustowy. Mieszkańcy Wilna oraz ich potomkowie starają się popularyzować te święto także w Wałczu. Wałeckie „Wileńskie Kaziuki” odbyły się 6 marca w Wałeckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Kilka lat temu stowarzyszenie organizowano Kaziuki, potem zaprzestaliśmy i jeździliśmy na jarmark kaziukowy do Poznania – opowiada Regina Jędrzejek. – W zeszłym roku postanowiliśmy sami zorganizować Kaziuki. I chociaż u nas wygląda to zupełnie inaczej niż w Wilnie czy nawet w Poznaniu to jednak najważniejsze jest to, że staramy się podtrzymać tradycję. Impreza, podobnie jak w roku ubiegłym, cieszyła się dużym zainteresowaniem i przybyli na nią nie tylko członkowie i sympatycy stowarzyszenia, ale także mieszkańcy Wałcza. Palmy wielkanocne, podobnie jak słodkie wypieki rozeszły się w ciągu kilkunastu minut. Każdy mógł zjeść porcję kołdunów litewskich z rosołem, sprzedawano pieczone pierogi z kapustą i grzybami, chleb ze swojskim smalcem i ogórkiem kiszonym, obwarzanki smorgońskie oraz kaziukowe serca. Na stoisku Grupy Twórczej Ziemi Wałeckiej można było także kupić ozdoby wielkanocne czy ręcznie robioną biżuterię, natomiast kolekcjoner Andrzej Hermanowicz zaprezentował swoje zbiory. Oprawę muzyczną zapewnili, jak zawsze niezawodni przyjaciele stowarzyszenia, Marek i Jolanta Giłka ze studentami kolegium. Przygotowano też śpiewniki nie mogło więc zbraknąć wspólnego śpiewania. |