|
W obecności kilkuset osób Krzysztof Polaczek pobił rekord świata w pływaniu na bezdechu pod lodem. 14 lutego, na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Wałczu przepłynął on 70 metrów pod wodą, bez ubrania ochronnego i sprzętu. Temperatura powietrza wynosiła 1 stopień, wody zero stopni.galeria
Wszystko zaczęło się od relacji w Teleexpresie. Dwóch nurków w piankach ochronnych zrobiło wyczyn przepływając pod lodem 30 metrów. Krzysztof Polaczek stwierdził wówczas, że to żaden wyczyn, a wyczynem byłoby przepłynięcie tego odcinka pod lodem bez odzieży ochronnej i sprzętu. Małgorzata, żona Krzysztofa, wówczas powiedziała „jak jesteś taki mądry to sam to zrób”. Krzysztofa nie trzeba było dwa razy namawiać... Zaczął trenować kapiąc się w zimnej wodzie, po roku zrodził się pomysł pobicia rekordu Guinessa w pływaniu pod lodem na bezdechu. Trenował pływanie na bezdechu na basenie. Rekord został pobity w 2006 roku, Krzysztof Polaczek przepłynął wówczas 60 m. pod lodem i tym samym pobił rekord ustanowiony przez Vim’a Hoffa, który przepłynął pod lodem 57,5 m. Ze względu na niedopatrzenia formalne rekord Krzysztofa nie został jednak uznany, ale procedura uznania rekordu jest w toku. W ubiegłym roku Krzysztof Polaczek powtórzył swój wyczyn, w tym roku pobił swój własny rekord przepływajac pod lodem 70 m. Wzorem lat ubiegłych Krzysztofa w pobiciu rekordu w minioną niedzielę asekurowali płetwonurkowie ze szkoły nurkowania „Deep Diver” Krzysztofa Trawińskiego z Piły. Na całej długości trasy co dziesięć metrów zostały wykute przeręble, przy każdej był nurek. Dodatkowo obok Krzysztofa płynął nurek, który na kamerze uwiecznił ten wyczyn. Nad prawidłowym przebiegiem czuwała komisja w składzie poseł Paweł Suski, dyrekotr MOSiR Małgorzata Januchowska, prezes TTKF Sokół Jerzy Baczyński, instruktor nurkowania Krzysztof Trawiński z Deep Diver Piła, prezes firmy Stekop S.A. Warszawa Stefan Kopczyński i inspektor ds. sportu Urzędu Miasta Alfred Mikłaszewicz. Przepłynięcie 70 m. pod wodą zajęło Krzysztofowi Polaczkowi 1 minutę 14 sekund. Na filmie, pokazanym podczas konferencji prasowej widać, że Krzysztof w ogóle nie był zmęczony, a tuż przed wynurzeniem odwrócił się do kamery, pokazał OK. i dopiero wypłynął na powierzchnię. - Jest tyle adrenaliny, że teraz chętnie bym pobiegał albo popływał – mówił Krzysztof Polaczek po wyjściu z wody. - Jestem szczęśliwa, że wszystko się udało, byłam bardzo zdenerwowana – przyznaje żona Małgorzata Polaczek. – Trochę nie przeraża myśl, że już są pomysły na pobicie kolejnych rekordów. Za każdym razem myślę, że to już koniec, ale Krzyśkowi wciąż mało. Mam nadzieje, że dzieci, które bardzo dobrze pływają skoncentrują się raczej na biciu rekordów w pływaniu na basenie, a nie w sportach ekstremalnych – dodaje ze śmiechem. Prezes firmy Stekop, w której pracuje Krzysztof Polaczek, wręczył Krzysztofowi czek na 3 tysiące złotych dzięki czemu Krzysztof będzie mógł odbyć kurs i uzyskać licencję pracownika ochrony fizycznej. - To, co teraz robię to sport sezonowy, jest się uzależnionym od pogody – opowiada Krzysztof Polaczek. – Dlatego moim marzeniem jest wyjechać tam, gdzie lód jest cały czas, gdzie nie trzeba na niego czekać. Pojechać tam, gdzie lód ma grubość 2 metrów, a widoczność pod lodem jest rzędu 40-50 metrów. Bo największym problemem jest przejrzystość wody. Dobra widoczność pod lodem daje luz psychiczny, przewagę, gdy widać, gdzie płynę. Dzisiaj widoczność była bardzo dobra, nawet do 8 metrów. Chciałbym powtórzyć rekord w przyszłym roku, planuję również ustanowić rekord długości płynięcia twarzą do lodu oraz jak najdłużej wytrzymać siedząc w przeręblu. - Zobowiązaliśmy się, że od przyszłego roku będziemy poszukiwać sponsorów, aby marzenie Krzysztofa Polaczka i Krzysztofa Trawińskiego o nurkowaniu na kole podbiegunowym się spełniło – mówi szef wałeckiego oddziału Stekop Andrzej Tyras. Organizatorami imprezy był Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, a sponsorowali Stekop S.A. Warszawa, Paweł Suski, Ludwik Czekolada Tuczno, Pojezierze Wałeckie, Tomasz i Ewa Franaszek i Victoria Cymes. |