 Niedzielna VII kolejka piłkarskich rozgrywek, nie zapowiadała się bardzo atrakcyjnie, bowiem teoretycznie faworyci grali z drużynami zajmującymi niższe lokaty w tabeli. I chociaż wszyscy wygrali, to jednak rezultat, a zwłaszcza przebieg spotkania lidera z przedostatnimi w rankingu Farmerami, stanowił niespodziankę.
Mecz dnia:
Z.U.K. – FARMERZY: 1 : 0 (1:0)
Bramka: Z.U.K. – Bagiński.
Przed tym spotkaniem, można było spotkać się z opinią – ciekawe,
ile popularnie zwane „Zuki” strzelą bramek Farmerom. Wszak
Stolarski&Co w dotychczasowych 6 meczach, zdobyli komplet 18
punktów i strzelili rywalom 51 goli, tracąc przy tym tylko 7. Z kolei
„rolnicy” zajmowali przedostatnia 17 lokatę z zerowym dorobkiem
punktowym i ujemnym bilansem bramkowym. Dlatego trudno dziwić się tak
wyrażanym spekulacjom. Od pierwszego gwizdka „komunalni” prowadzili
swoją grę – szybka wymiana piłek, częste zmiany pozycji, dobra
asekuracja i ciągły przegląd sytuacji, co dotychczas doprowadzało w
końcu do strzelania kolejnych bramek. W niedzielę nie było inaczej,
ale..No właśnie. Kiedy po 5 minutach wynik na tablicy nie uległ
zmianie, widząc to, co dzieje się na parkiecie, można było spokojnie
oczekiwać na dalszy rozwój wypadków. Zawodnicy Stolarskiego grali
wprawdzie swoje, ale wielokrotne próby pokonania bramkarza Farmerów,
nie przynosiły rezultatów, ponieważ albo „fighterom” Stolarskiego
brakowało precyzji, albo ich strzały skutecznie bronił Grzeliński.
Warto dodać, że w 9 minucie „rolnicy” mogli objąć prowadzenie, ale
strzał Osucha był trochę za słaby. Dopiero w 11 minucie, Szapowicz
podał wzdłuż bramki, do piłki doszedł Bakunowicz i mocnym strzałem z 5
metrów zdobył pierwszego gola w tym meczu. Wydawało się, że kolejne
bramki posypią się jak „z rękawa”. Tymczasem Farmerzy wcale nie zrażeni
takim obrotem sprawy, nie tylko, że nie pozwalali w pełni grać rywalom,
ale sami konstruowali coraz ciekawsze akcje. Taka sytuacja trwała do
końca pierwszej połowy. Od początku drugiego kwadransa sytuacja
przedstawiała się analogicznie – Z.U.K. próbuje atakować, ale bez
efektu, bowiem Farmerzy stosują nie tylko skuteczny pressing, ale także
obronę strefową, co praktycznie nie pozwalało przeciwnikom wypracować
dogodnej pozycji do strzału. Natomiast coraz ciekawiej zaczynają
wyglądać kontry Farmerów – Owczarek, Kaczor, Osuch i Krawczyk, raz po
raz przedzierają się przez obronę rywala, stanowiąc coraz większe
zagrożenie przed bramką Goli. W szeregi lidera wkradło się
zdenerwowanie, co widoczne było zwłaszcza w ostatnich pięciu minutach
meczu. Gdyby piłkarze Farmerów mieli trochę więcej szczęścia, spotkanie
zakończyłoby się z pewnością remisem.
ŚW. ANTONI – JAGODA: 2 : 8 (1:7)
Bramki: Św. Antoni – Dudek – 2; Jagoda – Tomasik – 3, Marchwant – 2 oraz D. Popiołek, Buczkowski i A. Popiołek – po 1.
Od pierwszego gwizdka przewaga zawodników Transu nie podlegała
dyskusji. Dosyć szybko zdobyte 4 bramki, strzelone do 7 minuty przez:
Tomasika, Marchwanta, Daniela Popiołka i Buczkowskiego, praktycznie
zadecydowały o losie tego meczu. Wprawdzie w 8 minucie Dudek zdobył
pierwszego gola dla „świętych”, ale do końca kwadransa broniący ich
bramki Wiedera jeszcze trzykrotnie wyjmował piłkę z siatki po strzałach
Marchwanta, Tomasika i Adriana Popiołka. W drugiej części, ekipa Jagody
kontrolowała zupełnie poczynania rywali, rzadko wyprowadzając kontry.
Rezultat meczu rozstrzygnął się w ciągu 20 minuty – najpierw ponownie
trafił Dudek, a kilkadziesiąt sekund później swoją trzecią tego dnia
bramkę strzelił Tomasik, ustalając wynik na 8:2 dla Jagody.
DOBRZYCA – SIÓDEMKA: 2 : 2 (1:1)
Bramki: Dobrzyca – Kowalski i Przyłoga – po 1; Siódemka – Rybicki i Turowski – po 1.
Wyrównany mecz, którego rezultat był adekwatny do gry, jaką
zaprezentowały obydwa zespoły. Prowadzenie dla Wiesiółki uzyskał w 5
minucie Kowalski, którego strzał odbił się od słupka i wpadł do bramki
Witkowskiego. 300 sekund później wyrównanie było dziełem pary
Mazurkiewicz – Rybicki; ten ostatni wymanewrował jednego z defensorów
„wojskowych” i nie dał żadnych szans Bierbaszowi. Początek drugiego
kwadransa był podobny – najpierw Przyłoga wykorzystał chwilę zawahania
obrony „Siódemki” i celnie strzelił(18’), zaś w 21 minucie Turowski
ograł dwóch zawodników i pokonał już po raz drugi bramkarza Dobrzycy.
Warto nadmienić, że w końcówce spotkania dwie „100%” okazje do zmiany
wyniku zmarnowali zawodnicy Wiesiółki - Krzyżaniak i Kowalski.
PCMB – MEBUD: 1 : 2 (1:2)
Bramki: PCMB – Zawadka – 1; Mebud – Rosiński – 2.
Ciekawy mecz, już chociażby dlatego, że miał rzeczywiście dwie
połowy. W pierwszej więcej z gry mieli zawodnicy Mebudu, którzy
blokując rywalom dostęp do swojej bramki, często sami wyprowadzali
kontrataki; jednak Bakunowicz, Panek i Kufel nie byli w stanie pokonać
broniącego bramki PCMB Machnika. Obydwie bramki dla Mebudu zdobył w
ciągu 30 sekund Rosiński; najpierw dobrze wykorzystał podanie Cebuli,
natomiast później zdecydował się na indywidualna akcje, zakończoną
sukcesem(11’). Kontaktowego gola dla PCMB strzelił na minutę przez
syreną Zawadka. Nieco inaczej wyglądała druga część spotkania.
„Budowlani” zaczęli dokładniej „kryć” przeciwników i jednocześnie
wyprowadzać kontrataki, po których broniący bramki Mebudu Pająk miał
sporo pracy. Jednak dzięki jego umiejętnościom, drużynie udało się
szczęśliwie „dowieźć” do ostatniego gwizdka 3 punkty.
LEGION – MRÓWKA: 9 : 4 (5:1)
Bramki: Legion – Patryk Steciak – 5, Stefański i Jenda – po 2; Mrówka – Wróbel, Gniot, Ossowski i Kowalski – po 1.
„Legioniści” z właściwą sobie werwą rozpoczęli to spotkanie, bowiem
już w 20 sekundzie „ostro” strzelił Steciak, na szczęście dla Mrówki
Musztuk zdołał odbić piłkę na rzut różny. 3 minuty później, obrońcy
„budowlanych” zawahali się, znalazł się pomiędzy nimi Steciak i tym
razem nie dał już żadnych szans golkiperowi przeciwnika. Po kolejnych
240 sekundach było już 3:0 dla drużyny ze Strączna, a gratulacje za
celne uderzenia odbierali Stefański i ponownie Steciak. Wprawdzie w 10
minucie Ossowskiemu udało się pokonać broniącego bramki Legionu
Paszkiewicza, ale było to wszystko, co w tej części spotkania mogli
wywalczyć piłkarze Mrówki. Rezultat pierwszej połowy ustalili w
ostatnich 60 sekundach Stefański i Jenda. Na początku drugiego
kwadransa drugą bramkę dla ekipy z Wałcza zdobył Kowalski, ale losy
meczu rozstrzygnęły się pomiędzy 22 a 25 minutami, kiedy najpierw
dwukrotnie Steciak, następnie Jenda i ponownie Steciak doprowadzili do
rezultatu 9:2 dla Legionu. W ostatnich 120 sekundach spotkania,
rozmiary przegranej Mrówki zmniejszyli Gniot i Wróbel.
SAD – DAJ SPOKÓJ: 8 : 0 (5:0)
Bramki: Sad – Wijatowski – 4, Trzebiatowski – 3 oraz Truszkowski – 1.
Pierwszym zaskoczeniem dla oglądających to spotkanie było to, że w
bramce Daj zagrał w niedzielę dotychczasowy lider zespołu - Simiński. I
chyba nie był to najszczęśliwszy wybór, bowiem zabrakło go w wielu
sytuacjach i konstruowaniu akcji, jakie przeprowadzali jego koledzy.
Zawodnicy Sad – u od pierwszego gwizdka narzucili dosyć szybkie tempo
gry, co przyniosło im efekty. Pierwszą bramkę już w drugiej minucie
zdobył Wijatowski. Następne strzelali: Truszkowski (6”), Trzebiatowski
(10); wynik pierwszego kwadransa ustalił Wijatowski, zdobywając kolejne
dwa gole w 12 i 13 minucie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 5:0
dla Sad – u; warto tylko wspomnieć, że zawodnikom Daj Spokój udało się
w tym czasie przeprowadzić 2 - 3 składne akcje pod bramką rywali. W
drugim kwadransie „sadownicy” prowadzący pięcioma bramkami, nieco
zwolnili tempo gry, skupiając się przede wszystkim na skutecznym
blokowaniu i wybijaniu z rytmu gry „spokojnych”. Tym niemniej
napastnicy Chwiramu – Wijatowski i Trzebiatowski(dwukrotnie) nie
„próżnowali” – po ich celnych trafieniach mecz zakończył się
zwycięstwem 8:0.
MATELA – RYŚ: 2 : 5 (1:2)
Bramki: Matela – Jęcz – 2; Ryś – Zdebski – 3 oraz Krupa i Ostrowski – po 1.
Do 8 minuty tego spotkania, najwięcej „pracy” mieli obydwaj
bramkarze – Matela i Jarczak; polegała ona jednak głównie na wznawianiu
gry po niecelnych strzałach zawodników drużyn przeciwnych. Dopiero w 9
minucie najpierw Jęcz zdobył prowadzenie dla ekipy Mateli, ale po
niecałych 60 sekundach Zdbowski doprowadził do wyrównania. W 11 minucie
było już 2:1dla pilskich piłkarzy – bramkę strzelił Ostrowski i takim
też wynikiem zakończył się pierwszy kwadrans. W drugiej połowie
zawodnicy Mateli ruszyli do ataku z jeszcze większą ambicją, ale w
swoich „zapędach” pod bramkę rywala, zapominali o obronie, co
skutecznie wykorzystywali „dekarze”, zdobywając bramki po strzałach
Zdebskiego(19’) i Krupy(22’). Bramce Jarczaka mocno zagroził w tym
okresie Dąbrowski, bowiem po jednym z jego kilku strzałów piłka odbiła
się od słupka; natomiast w 27 minucie pokonał go ponownie Jęcz. Wynik
spotkania na 5:2 dla ekipy Rys – ia wywalczył Zdebski.
SANTOS – KAROR: 1 :2 (0:1)
Bramki: Santos – Strakowski – 1; Karor – Szatkowski i Marasz – po 1.
Gdyby w niedzielę do Wałcza przyjechała taka sama drużyna, jak w
sobotę, wynik tego meczu mógłby być inny. Tym niemniej w pierwszym
kwadransie praktycznie do 11 minuty nie działo się nic szczególnego -
obydwa zespoły próbowały narzucić swój styl gry przeciwnikowi, ale
czyniły to bezskutecznie. Wtedy ładnym strzałem popisał się Jatczak i
golkiper Santosu Staniszewski z pewnym trudem wybił piłkę na aut. Dwie
minuty przez syreną kończącą pierwszą połowę sędzia odgwizdał rzut
wolny dla Karora. Do piłki podszedł Szatkowski i na początku nie
wiedział – czy podawać, czy strzelać? Ostatecznie zdecydował się na
uderzenie, które trafiło do bramki i pozwoliło jego zespołowi objąć
prowadzenie 1:0. Druga połowa rozpoczęła się od bardzo mocnego i
celnego strzału Strakowskiego, który Ściepura z najwyższym trudem wybił
na rzut rożny. Do piłki podbiegł Strakowski i nie namyślając się długo
postanowił strzelić wprost do bramki – co przyniosło w efekcie remis
1:1. Później okazje do zmiany wyniku mieli Szatkowski(jego strzał
trafił w poprzeczkę), Malec (rozminął się z piłką, lecącą wzdłuż pustej
bramki). Z kolei w 24 minucie Strakowski uderzył z 8 metrów na bramkę
Ściepury, piłka „zatańczyła” pomiędzy obydwoma słupkami i wyszła w
pole. Wynik meczana 2:1dla Karora, ustalił na 100 sekund przed jego
końcem Marasz.
MBJ – JADŁODAJNIA: 0 : 12 (0:5)
Bramki: Jadłodajnia – Pisała – 6, Cierpicki – 3 oraz Mączka, Michorek i Świerszcz – po 1.
Cierpicki&Co od początku meczu chcieli wygrać, dlatego nie
dość, że grali „swoją” szybka piłkę, to jeszcze stosowali ścisłe krycie
przeciwników. Pierwsze dwie bramki zdobył w 3 minucie Pisała. Na 3:0
podwyższył 120 sekund później Cierpicki; czwartą bramkę strzelił znowu
Pisała, a wynik pierwszego kwadransa na 5:0 dla Jadłodajni, ustalił w
11 minucie Mączka. Ambitnie grającym piłkarze MBJ tak na dobrą sprawę
tylko raz zagrozili bramce bronionej przez Michalika, kiedy w 13
minucie Siurnicki strzelił z bliska, ale trochę za słabo i bramkarzowi
Jadłodajni udało się sparować piłkę na aut. W drugiej połowie dominacja
ekipy Cierpicki&Co była jeszcze bardziej wyraźna; bramki zdobywali
kolejno: Świerszcz(16’), Michorek(20’), dwukrotnie Pisała(21’ i 22’),
Cierpicki(22’), raz jeszcze Pisała (23’); rezultat meczu na 12:0 dla
Jadłodajni, ustalił w 27 minucie Cierpicki.
Tabela po 7 kolejce
1. Z.U.K. 7 21 52 - 7
2. JAGODA 7 21 47 - 18
3. SAD 7 18 45 - 20
4.MEBUD 6 15 33 – 18
5.LEGION 7 15 42 – 28
6.RYŚ 7 15 45 - 34
7. KAROR 7 14 18 – 19
8. JADŁODAJNIA 7 12 51 - 23
9. SIÓDEMKA 7 10 21 – 24
10. SANTOS 7 9 24 - 23
11.DAJ SPOKÓJ 7 9 27 - 43
12. DOBRZYCA 7 7 29 - 33
13. MATELA 7 7 20 – 32
14. ŚW. ANTONI 7 4 20 – 28
15.PCMB 7 3 19 - 40
16. MRÓWKA 7 3 14 - 54
17.FARMERZY 7 0 16 – 37
18. MBJ 6 0 9 – 48
|