Cztery hat tricki i pierwsze punkty Mrówki Drukuj Email
Rozegrana w sobotę 6 runda piłkarskiej ligi halowej wprawdzie nie przyniosła rewelacyjnych rozstrzygnięć, można było jednak obejrzeć cztery hat tricki, zobaczyć pierwsze zwycięstwo piłkarzy „Mrówki” i być świadkiem niezbyt udanego sędziowania.



Mecz dnia:
LEGION – SAD:    5 : 7         (2:3)
Bramki: Legion – Ossowski – 3 oraz Patryk i Łukasz Steciak – po 1; Sad - Wijatowski – 4 oraz Broda, Trzebiatowski i Truszkowski - po 1.

    Dwa hat tricki – Ossowskiego i Wijatowskiego, bardzo szybki i mogący się podobać każdemu mecz – tak w największym skrócie można podsumować to spotkanie. Naprzeciw siebie stanęły drużyny, zajmujące dotychczas trzecią i czwartą lokatę, mające w dorobku po 12 punktów. Od pierwszego gwizdka, obydwa zespoły przystąpiły do zdecydowanego ataku. W 20 sekundzie Patryk Steciak uderzył bardzo mocno i golkiper Sad –u  Wiercioch z wielkim trudem odbił piłkę na róg. 100 sekund później z prowadzenia cieszyli się jednak gracze z Chwiramu – Truszkowski huknął bardzo mocno z ponad 15 metrów i zdobył bramkę. Jednak po chwili Steciak ładnym uderzeniem w długi róg pokonał bramkarza rywali, doprowadzając do remisu. Niejako w „odpowiedzi” Wijatowski sprytnie oszukał broniącego bramki Legionu Paszkiewicza i było 2 : 1. Ale po kolejnych kilkudziesięciu sekundach ładnym strzałem zza połowy popisał się Łukasz Steciak i mięliśmy znowu remis. Cały czas zawodnicy obu drużyn grali na „pełnych obrotach”, starając się nie tylko przeszkadzać rywalom ,ale też inicjując swoje akcje zaczepne. W 9 minucie najpierw jeden z zawodników ze Strączna minimalnie przestrzelił, zaś w chwilę później Trzebiatowski bezlitośnie wykorzystał chwilę nieuwagi obrony Legionu i było 3:2 dla Sad – u. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. Drugi kwadrans, to popis dwóch zawodników – Wijatowskiego i Ossowskiego, którzy zdobyli w sumie 6 goli. Wijatowski zdobywał bramki w 16, 20 i 25 minucie, natomiast Ossowski w 21, 27 i 29. Jak widać z tej wyliczanki, już po 5 minutach Sad objął prowadzenie 5:2 i praktycznie kontrolował grę. Kolejne dwa gole  - Wijatowski i Broda(25 i 26 min) doprowadziły do rezultatu 7:3. W końcówce poderwali się legioniści, ale dzięki dwóm bramkom Ossowskiego, udało im się tylko zmniejszyć rozmiary porażki na 5:7.

FARMERZY – SANTOS:     1 : 4             (1:2)
Bramki: Farmerzy – Kaczor – 1; Santos – Moj – 3 oraz Strakowski – 1.

    Farmerzy ruszyli do ataków od początku, ale kilka prób pokonania bramkarza Santosu Staniszewskiego przez Owczarka zakończyło się niepowodzeniem. Zawodnicy z Kłębowca nie pozostawali dłużni rywalom, ale Strakowski nie miał szczęścia. W 5 minucie Moj zdecydował się na strzał z 8 metrów i po jego mocnym uderzeniu golkiper Farmerów Grzeliński zmuszony był wyjąć piłkę z siatki. Po kilkudziesięciu sekundach był już remis – autorem gola dla „rolników” był Kaczor. Obydwa zespoły starały się uzyskać przewagę, jednak albo zawodziła celność, albo bramkarze byli na posterunkach. W 11 minucie Strakowski sprytnie uderzył z 6 metrów w długi róg i tym sposobem Santos objął prowadzenie 2:1. W drugiej połowie, zdecydowaną kontrolę na grą przejęli kłębowiczanie, a efektem ich przewagi, były kolejne dwa gole, zdobyte przez Moja(26 i 30 min.).

KAROR – MATELA:   2 : 2          (1:1)
Bramki: Karor – Guzowski i Szymański – po 1; Matela – Syroka – 2.

    Już w 15 sekundzie tego spotkania, zawodnicy Karora prowadzili 1:0 dzięki bramce Szymańskiego. W 4 minucie Syroka doprowadził do wyrównania, co  wprowadziło do gry element nerwowości, gdyż z jednej strony piłkarze Mateli dążyli do zdobycia przewagi, zaś z drugiej „ochroniarze” nie tylko starali się pilnować swojej połowy, ale też inicjowali szereg kontrataków. I taki obraz gry utrzymywał się praktycznie do końca spotkania; wprawdzie zawodnicy obydwu drużyn zdobyli jeszcze po jednej bramce – odpowiednio Guzowski(19’) oraz ponownie Syroka (29’).

RYŚ – DAJ SPOKÓJ:    8 : 4          (6:3)
Bramki: Ryś – Zdebski i Antoniak – po 3 oraz Śmiechowski i Ostrowski – po 1; Daj – Ciechoń – 2 oraz Zalewski i Simiński – po 1.

    Kolejne spotkanie drużyn sąsiadujących w tabeli zapowiadało emocjonujący pojedynek. Jak się jednak okazało, był to mecz w którym zdecydowaną przewagę mieli zawodnicy Rysia. W pierwszej połowie, dzięki dwom hat trickom, zdobytym przez Antoniaka i Zdebskiego, pilanie zdominowali grę. Rywalom w tym czasie udało się zdobyć tylko trzy bramki – Simiński i dwie Ciechoń. Drugi kwadrans to z jednej strony pełna kontrola przebiegu gry przez zawodników Rysia, zaś z drugiej coraz bardziej nerwowe – wbrew nazwie, poczynania piłkarzy z Wałcza; pojawiło się także kilka zupełnie niepotrzebnych fauli z ich strony. W 5 minucie Śmiechowski podwyższył na 7:3. Po kolejnych 180 sekundach Zalewski zdobył czwartego gola dla Daj Spokój, zaś wynik meczu na 8:4 ustalił na kilkanaście sekund przez końcową syreną Ostrowski. 

MRÓWKA – PCMB:    3 : 2     (2:1) 
Bramki: Mrówka – Ossowski, Skuza i Kowalski – po 1; PCMB – Stachowiak i Grabowski – po 1.

    Od samego początku spotkania, zajmujący ostatnią pozycję w tabeli zespół Mrówki, grał bez żadnych kompleksów. Wprawdzie pierwszego gola w oryginalny sposób bezpośrednim trafieniem z rzutu rożnego zdobył Stachowiak, to jednak zdecydowanie „więcej z gry” mieli „budowlani”. Sporo wspólnych akcji przeprowadzał tercet Skuza – Wróbel – Ossowski. Po jednej z nich ten ostatni wyrównał na 1:1. Dwie minuty później Skuza zdecydował się na indywidualny rajd, minął dwóch rywali i strzelił półgórną piłkę w kierunku bramki PCMB; Pniowskiemu pozostało tylko wyciągnąć ją z siatki. W drugim kwadransie, obydwie drużyny starały się przeszkadzać rywalom, ale zdarzało się, że czyniły to bez wzajemnego zrozumienia. W 20 minucie Grabowski doprowadził do remisu 2:2. Jednak swojej szansy pokonania Pniowskiego, poszukiwał także Kowalski – najpierw popisał się minimalnie niecelnym uderzeniem z 10 metrów, zaś w 23 minucie wykonywał rzut wolny z odległości kilkunastu metrów – jego mocnego strzału Pniowski nie był w stanie obronić. Zresztą zawodnik Mrówki miał jeszcze okazję, aby podwyższyć rezultat meczu w ostatniej minucie, ale jego strzał obronił bramkarz PCMB.

MEBUD – DOBRZYCA:   6 : 2        (2:0)
Bramki: Mebud – Bakunowicz – 2 oraz Rosiński, Panek, Kacprzak i Kufel – po 1; Dobrzyca – Pastuszka i Przyłoga – po 1.

    W pierwszej połowie mecz o tyle ciekawy, ponieważ piłkarze Dobrzycy starali się za wszelką cenę zdobyć przewagę i udokumentować ją bramkami, ale gole zdobywali rywale – w 5 minucie na 1:0 trafił Panek, na 2:0 podwyższył Bakunowicz(9’). Nieco inny przebieg miał drugi kwadrans, bowiem jego pierwsze 300 sekund było udane dla ekipy Dobrzycy, która – dzięki bramkom Pastuszki i Przyłogi, zdołała doprowadzić do remisu 2:2. Zawodnicy Mebudu zaczęli uzyskiwać przewagę od 23 minuty, kiedy Rosiński podwyższył na 3:2. W krótkim czasie całkowicie zdominowali grę, a bramki decydujące o wyniku meczu, zdobywali: Kufel(28’) oraz Kacprzak i ponownie Bakunowicz(30’).

SIÓDEMKA – Św. ANTONI:    3 : 2    (2:1)
Bramki: Siódemka – Maj, Rybicki i Pokorski – po 1; Św. Antoni – Rybacki i Bąkowski – po 1.

    Interesujący pojedynek z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego że „wojskowi” już w 3 minucie prowadzili 2:0 po bramkach Maja i Rybickiego. Obydwa gole zdobyli po szybkich kontrach i biernej postawie defensywy piłkarzy Św. Antoniego. 120 sekund później mogło być już 3:0 ale strzał Pawełkiewicza zatrzymał się na poprzeczce bramki „świętych”, a dobitkę Osmyka z najwyższym trudem wybił Gargasz. Kontaktowego gola dla ekipy Św. Antoniego zdobył w 10 minucie Rybacki. Poza tymi momentami zarówno w pierwszych 15 minutach, jak i drugim kwadransie piłkarze obydwu zespołów koncentrowali się przede wszystkim na przeszkadzaniu rywalom w konstruowaniu składnych ataków ale zdarzały się także niepotrzebne kombinacje i zabawy przy własnych bramkach. W 18 minucie stan meczu wyrównał Bąkowski; jego koledzy próbowali zmienić ten rezultat, ale albo ich strzały były słabe lub niecelne, albo na swoim miejscu skutecznie interweniował golkiper „Siódemki” Witkowski. Wynik meczu na 3:2 pięknym i mocnym strzałem ustalił w 25 minucie Pokorski. Tuż po rozpoczęciu drugiego kwadransa, widzowie zgromadzeni w hali Gimnazjum nr 2 byli świadkami niecodziennego zdarzenia – otóż piłka po uderzeniu Mazurkiewicza(w zasadzie była to próba „przelobowania” Gargasza) trafiła do…kosza tablicy basketballa, zawieszonej na wysokości około 7 metrów; zawodnik „Siódemki” zebrał za to „trafienie” sporo braw, a co bardziej tolerancyjni kibice dopominali się ,aby uznać to jako „zdobytą” bramkę.

JAGODA – JADŁODAJNIA:    5 : 3       (2:0)
Bramki: Jagoda – D. Popiołek i Kunert – po 2 oraz Tomasik – 1; Jadłodajnia – Michorek – 2 oraz Cierpicki – 1.

    Mecz który dla obydwu drużyn miał dosyć istotne znaczenie. Zwycięstwo Jagody, zapewniało „transportowcom” utrzymanie pozycji wicelidera tabeli, natomiast tryumf Jadłodajni, dawał  realną szansę temu zespołowi na włączenie się do walki o drugie i trzecie miejsce. Spotkanie rozpoczęło się dosyć nerwowo, zawodnicy nie ustrzegli się kilku chyba niepotrzebnych fauli. Szybciej swoją grę uporządkowali gracze Jagody, czego efektem były dwie bramki, zdobyte przez Daniela Popiołka(5’) oraz Tomasika z rzutu wolnego (9’). W międzyczasie „transportowcy” skutecznie i umiejętnie przeszkadzali w grze Pisale, Świerszczowi i Michorkowi. Takim też wynikiem zakończył się pierwszy kwadrans. Po przerwie „kontaktową” bramkę dla ekipy Cierpicki&Co zdobył Michorek (16’); 5 minut później Kunert podwyższył na 3:1. W 23 minucie Cierpicki zmniejszył różnicę na 2:3, po 120 sekundach Michorek wyrównał stan spotkania. Chwilę później ten sam zawodnik pokazał przepiękne i bardzo mocne uderzenie z woleja(z 16 metrów), które trafiło w poprzeczkę bramki bronionej przez Marchwanta. Co nie powiodło się „fighterowi” Jadłodajni, udało się Kunertowi – jego strzał z ponad 20 metrów był tak mocny i precyzyjny, że Michalik nawet nie drgnął; śmiało można powiedzieć, że była to jedna z najpiękniejszych zdobytych dotychczas bramek(a po tej kolejce strzelono ich już w sumie prawie 470). Mecz zakończył się wynikiem 5:3 dla Jagody.
    Warto jeszcze wspomnieć o wręcz fatalnym poziomie sędziowania, jaki pokazał w tym spotkaniu arbiter Krystian Kraska. Jego decyzje, a w zasadzie ich kompletny brak, bądź też zupełnie niezrozumiałe interwencje niemal zupełnie zepsuły skądinąd ciekawe spotkanie; sędzia nie może nie reagować na trzy kolejno po sobie następujące faule, z których każdy kwalifikuje się na co najmniej minutową karę. Kiedy wreszcie decyduje się na odgwizdanie faulu, pokazuje jego wykonanie w zupełnie odwrotnym kierunku, ponadto nie reaguje na wślizgi, które są przecież zabronione w hali, nie wspominając już w tym momencie na zupełnym braku reakcji na „fruwające w powietrzu” obelżywe słowa, jakich używają piłkarze.  Wydaje się, że organizatorzy muszą coś w tym zmienić.

MBJ – Z.U.K. STOLARSKI:      0 : 10        (0:4)
Bramki: Z.U.K. – Stolarski – 3, Czyżewski, Michalik i Wesołowski – po 2 oraz Bagiński – 1.

    Trudno było oczekiwać, że ostatni w tabeli zespół MBJ będzie w stanie nawiązać równorzędną walkę z liderem; zastanawiano się, jakim wynikiem zakończy się to spotkanie. Tym niemniej już pierwsza akcja zawodników w niebieskich strojach mogła zakończyć się niespodzianką – Wanat znalazł się kilka metrów przed bramką Goli i strzelił mocno, ale jego uderzenie trafiło w rękę Hermanowicza. Sędzia Kraska nie uznał tego jako przewinienie i nie podyktował nawet rzutu wolnego. Tymczasem do ataków przystąpili „komunalni”, ale przynajmniej na początku jakoś nie mogli poradzić sobie ze skutecznym trafieniem do bramki rywala. Dopiero w 6 minucie Stolarski zdobył pierwszego gola; ten sam zawodnik, podwyższył na 2:0 po kolejnych 300 sekundach. Następne bramki, zdobywali: Michalik(14’) i Czyżewski(15’). Druga połowa, to już zdecydowana przewaga ekipy Z.U.K.; jej zawodnicy zdobyli jeszcze 6 bramek, zachowując „czyste konto”. Autorami kolejnych goli, byli: Bagiński (17’), Stolarski i Czyżewski (obydwa 22’), Michalik (24’) oraz Wesołowski – 28 i 29’). Ostatnia bramka meczu zdobyta została w dosyć niecodzienny sposób, bowiem Wesołowski był odwrócony tyłem do bramki, odbita piłka uderzyła go w plecy i wpadła do siatki. Wynik spotkania mógł podwyższyć jeszcze golkiper Z.U.K. – Gola, bowiem w 18 minucie sędzia odgwizdał rzut karny; koledzy z zespołu postanowili, iż jego egzekutorem będzie właśnie bramkarz, ale jego mocny i pewny strzał trafił w słupek.
 
TABELA po 6 kolejce
1.  Z.U.K.                           6                18         51 - 7         
2. JAGODA                       6                18          39 - 16
3. SAD                               6                15         37 - 20  
4. MEBUD                        5                 12         31 – 17
5. LEGION                        6                 12         33 – 24
6. RYŚ                              6                 12         40 - 32    
7. KAROR                        6                 11         16 – 18
8. JADŁODAJNIA           6                   9          39 - 23
9. SANTOS                      6                   9          23 - 21 
10. SIÓDEMKA               6                   9           19 – 22
11.DAJ SPOKÓJ             6                    9          25 - 35                                  
12. MATELA                    6                   7          18 – 27
13.DOBRZYCA                6                   6          27 - 31
14. ŚW. ANTONI             6                    4         18 – 20
15.PCMB                          6                   3          18 - 38 
16. MRÓWKA                  6                   3          10 - 45
17.FARMERZY               6                    0          16 – 36
18. MBJ                            5                   0             9 – 36
 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »